Dom misyjny Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego
W XIX wieku w Berlinie powstało również wiele towarzystw misyjnych i stowarzyszeń. Towarzystwa te istnieją częściowo do dziś, a ich ślady są wyraźnie widoczne w krajobrazie miasta. Przykładem jest dawny Dom Misyjny Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego, jednego z najstarszych i największych towarzystw misyjnych w Niemczech, który do dziś stoi przy Georgenkirchstraße 70 w dzielnicy Friedrichshain. Zostało ono założone w 1824 roku pod nazwą „Towarzystwo na rzecz promowania misji ewangelicznych wśród pogan” głównie przez pruskich urzędników, szlachtę i profesorów.[1] Działalność misyjna w Berlinie wywodzi się również od pastora kościoła Bethlehem Johannes Jänicke, który od 1800 roku szkolił tam misjonarzy dla zagranicznych towarzystw misyjnych. Dziś na placu Bethlehemskirchplatz brukowanie placu i rzeźba Memoria Urbana upamiętniają zarys i kształt dawnego budynku kościoła. „Żywe pragnienie przyłączenia się do dzieła misyjnego” jest uzasadnione w statucie Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego w następujący sposób: „Przesiąknięci współczuciem dla żałosnego stanu duchowego i wynikającego z niego zewnętrznego zepsucia i zdziczenia milionów pogan, którzy żyją z nami na ziemi i z którymi, pomimo zniekształcenia boskiego obrazu, czujemy pokrewieństwo; oparte na przekonaniu, że Ewangelia jest mocą Bożą, aby zbawić wszystkich, którzy w nią wierzą […].”[2]
Bardzo wyraźnie widać samoświadomość towarzystwa misyjnego, która oscyluje między deprecjonowaniem pogan jako rzekomo dzikich i „niecywilizowanych” a ideą „nawrócenia” tych „degenerowanych braci”.[3] Po początkowym wsparciu istniejących już instytucji misyjnych, berlińskie towarzystwo wkrótce postanowiło samo podjąć praktyczną pracę misyjną i wysyłać własnych misjonarzy. Ważnym krokiem było założenie własnej szkoły misyjnej, w której kandydaci na misjonarzy, zazwyczaj wykonujący zawody rzemieślnicze, mieli zdobyć wykształcenie teologiczne, praktyczne i językowe.[4] [5] Zanim towarzystwo w 1873 roku zbudowało swój dom misyjny we Friedrichshain, szkolenie odbywało się w różnych wynajmowanych mieszkaniach i pierwszym domu misyjnym w Berlinie Mitte.[6] Fakt, że drugi dom misyjny został zbudowany w dzielnicy Friedrichshain, można przede wszystkim wytłumaczyć wysoką darowizną anonimowego darczyńcy, który postawił warunek, aby dom został zbudowany w tym właśnie miejscu. Po początkowych wątpliwościach[8] towarzystwo jednak konsekwentnie wyrażało się pozytywnie o dużym terenie, który „jakby wybrany do naszych celów misyjnych”: „Granicząc w najbliższej odległości z cmentarzem kościoła św. Bartłomieja, oferuje on [miejsce budowy, M.M] z jednej strony widok na ten cmentarz, z drugiej na Friedrichshain. Znajduje się w najzdrowszej części miasta (...) Z dala od hałaśliwego ruchu handlowego miasta, znajduje się jednak jeszcze w obrębie dawnych murów obronnych miasta, dając tym samym możliwość połączenia się z rezydencją i wszystkimi jej zasobami duchowymi”.
Od tej pory duża część życia związanego ze stowarzyszeniem misyjnym toczyła się na tym terenie. Kształcono kandydatów na misjonarzy, odbywały się spotkania komitetu, zgromadzenia i nabożeństwa domowe. Ponadto utworzono muzeum i bibliotekę, a także przyjmowano gości – często misjonarzy przebywających na urlopie w kraju lub tych, którzy wkrótce mieli zostać wysłani.[10] Dom misyjny miał być, jak podają „Berliner Missionsberichte”, „domem macierzystym i łączącym ogniwem między poszczególnymi stowarzyszeniami pomocowymi i przyjaciółmi misji, których Pan zebrał do naszego wspólnego dzieła misyjnego, domem ojcowskim dla wielkiej rodziny wszystkich naszych braci i sióstr misjonarzy, w którym zachowają prawo do ojczyzny, nawet gdy będą mieszkać daleko”.[11]
Dom misyjny był tym samym ważnym miejscem sieci kontaktów Towarzystwa Misyjnego i jego organizacji pomocniczych, które przede wszystkim zbierały datki dla Towarzystwa, aby sfinansować jego pracę.
Chociaż społeczeństwo nie zaczęło wysyłać misjonarzy dopiero wraz z rozwojem kolonializmu – pierwsze stacje misyjne powstały już w latach 30. XIX wieku w Afryce Południowej[12] – to zainteresowanie społeczne misjami zmieniło się wraz z niemieckim kolonializmem. Konkretnie oznaczało to przede wszystkim wzrost gotowości społeczeństwa do przekazywania darowizn na rzecz misji.[13] Kluczowa była idea rzekomej „wartości cywilizacyjnej” chrześcijaństwa, a tym samym działalności misyjnej, która była propagowana przez samo społeczeństwo. Oba elementy – jak sformułował teolog Gustav Warneck w XIX wieku – stały wobec siebie jak „przyczyna i skutek”.[14] Związek między rzekomą „cywilizacją”, misjami a kolonializmem jest jeszcze wyraźniejszy w argumentacji misjonarza Gröschela: „Jeśli potęga kulturowa wywiera nacisk na ludy, w większości jeszcze pozbawione kultury, poprzez swoje działania, np. opodatkowanie i tym samym przymus pracy, to zostaną one albo zgniecione, albo będą próbowały zrzucić z siebie działającą na nie potęgę. Wtedy misja musi wyciągnąć do nich pomocną i godzącą dłoń poprzez zaszczepienie chrześcijaństwa i spowodować u nich wewnętrzną przemianę obok zewnętrznej”.[15]
To, że takie wyobrażenia były nierzadko propagowane bezpośrednio przez towarzystwa misyjne, pokazuje również postać Alexandra Merensky’ego. Po powrocie misjonarza z Afryki Południowej w połowie lat 80. XIX wieku, zaczął on angażować się w ruch kolonialny. Misjonarz, określany w odpowiedniej prasie kolonialnej jako „awangarda myśli kolonialnej”, był współzałożycielem stowarzyszenia kolonialnego, które aktywnie działało na rzecz kolonizacji. Później Merensky został członkiem honorowym znanej Niemieckiej Ligi Kolonialnej. Regularnie wygłaszał wykłady, często w ramach ruchu kolonialnego, i publikował – nierzadko własnym nakładem Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego – w których bardzo wyraźnie widać, że umieszczał misję w kontekście kolonialnym. W publikacji z 1886 roku zajął się na przykład kwestią, jak najlepiej skłonić skolonizowanych ludzi do Oprócz tego, że doszedł m.in. do wniosku, że niedobór ziemi jest kluczem do podjęcia „pracy najemnej”, argumentował w tym miejscu również za znaczeniem misji w procesie kolonizacji. Ponieważ tylko chrześcijaństwo jest w stanie „wybawić ludzi od ich pogańskich zabobonów i pogańskiego życia”, „prawdziwa cywilizacja jest możliwa tylko na gruncie chrześcijaństwa”. Od tego ostatecznie zależało również, „czy kontakt z Europejczykami naprawdę ich podniesie, czy tylko pogrąży głębiej”. Merensky doszedł do wniosku, że „rozprzestrzenianie się chrześcijaństwa, misja chrześcijańska” świadczy tym samym o „najistotniejszych usługach” dla kolonizacji. W myśleniu Merensky’ego wyraźnie widać jasną hierarchizację ludzi i ideę rzekomego „podnoszenia kulturowego”. Chrystianizacja, cywilizacja i kolonizacja idą tu w parze. To, że pod jego organizacją doszło również do bezpośredniej współpracy między ruchem kolonialnym a towarzystwami misyjnymi, nie jest zaskakujące. Na Pierwszej Niemieckiej Wystawie Kolonialnej w 1896 roku w Berlinie towarzystwa misyjne prezentowały swoją pracę.
Ich mapami i tłumaczeniami Biblii miały być ilustrowane ich „działania i ich sukcesy”. Przedmioty rytualne z kolonii były natomiast oczerniane jako „pogańskie”. Wpływ wystawy z perspektywy Merenskiego był pozytywny. „Wielkie znaczenie, jakie praca misyjna ewangelików ma dla naszych kolonii” zostało „w sposób uderzający zademonstrowane w szerszych kręgach”[20]
Jednak współpraca nie ograniczyła się do Berlina. Alexander Merensky działał również w misji w niemieckiej kolonii. Kiedy Cesarstwo Niemieckie oficjalnie objęło dzisiejszą Tanzanię, Burundi i Rwandę pod niemieckie panowanie jako „Niemcy Wschodnie Afryka”, Berlińskie Towarzystwo Misyjne – za radą Merensky'ego – rozpoczęło swoją działalność w dzisiejszej Tanzanii. Kolonialnej okupacji towarzumiło brutalne stłumienie ruchów antykolonialnych w latach 1888–1890. Bezpośrednio po tym Alexander Merensky stał się jednym z pierwszych misjonarzy, którzy zorganizowali tzw. ekspedycję Njassa w imieniu Towarzystwa. Ponadto, ze względu na swoją znajomość języków, był zaangażowany w tak zwane „zawieranie umów”. W ten sposób „znacząco przyczynił się do przygotowania przejęcia Deutsch-Ostafrika przez Cesarstwo Niemieckie”.[21] W kolejnych latach Berlińskie Towarzystwo Misyjne założyło różne placówki na terenie „Niemiec Wschodnich Afryki”. Pod koniec 1901 roku na 13 placówkach działało około 16 misjonarzy.[22] Misja w Afryce nie jest jedyną działalnością Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego, która jest bezpośrednio związana z brutalną ekspansją kolonialną Cesarstwa Niemieckiego. Towarzystwo rozpoczęło swoją misję w kolonii Kiautschou w północnych Chinach w 1898 roku. Wcześniej Zatoka Kiautschou została zajęta przez wojsko niemieckie i – pod groźbą dalszej przemocy – podpisano wątpliwy traktat dzierżawny, który uczynił Kiautschou niemiecką kolonią.[23] Również tutaj, bezpośrednio po podboju kolonialnym, wysłano misjonarzy i założono stacje misyjne.[24] Jednak misja w Kiautschou nie była pierwszą działalnością Towarzystwa w Chinach. Już w 1882 roku przejęło ono pracę innych towarzystw misyjnych w południowych Chinach, których działalność sięgała przede wszystkim Karla Gützlaffa. Gützlaff odwiedził seminarium misyjne Jänickego w Berlinie już na początku XIX wieku i został wysłany jako misjonarz przez holenderskie towarzystwo misyjne. Jak ścisłe powiązanie rozprzestrzeniania się misji już w XIX wieku z europejskim kolonializmem jest widoczne w dalszej działalności: Gützlaff początkowo pracował dla angielskich towarzystw handlowych rozprzestrzeniających się w Chinach, pracował jako tłumacz przy zawieraniu umów kolonialnych, a później pracował bezpośrednio dla kolonialnego rządu Hongkongu.[25] Działania te nie wydawały się stać w sprzeczności z misją: w 1844 roku założył Chińskie Stowarzyszenie. Kiedy w 1850 roku podróżował do Niemiec, aby przede wszystkim szukać wsparcia finansowego i organizacyjnego dla „swojej misji w Chinach”, znalazł je również w kręgach Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego i stowarzyszeń pomocowych. Powstały stowarzyszenia, które później miały wysyłać misjonarzy do Chin. Trudności finansowe i zmieniająca się odpowiedzialność towarzyszyły temu projektowi, aż do momentu, gdy Towarzystwo przejęło misję w Chinach w 1882 roku:[26] „Wielu przyjaciołom misji wydawało się pogardliwym zadaniem zajmowanie się tylko Kaframi i Hotentotami, państwo wielkości i znaczenia Prus, a jego stolica Berlin, przedmieście chrześcijaństwa ewangelickiego, powinno znaleźć godniejsze zadanie, a takie wydawało się być w podboju wielkich Chin, teraz wskazane przez samego Pana”.[27]
Misja w Kiautschou rozwinęła w następstwie wybitnie „narodowy charakter”. Oprócz szerzenia wiary chrześcijańskiej szybko chodziło również o szerzenie niemieckiej kultury i stylu życia.[28] Miejscami dochodziło do bezpośredniej „symbiozy między misją a kolonializmem” w Kiautschou, co można zilustrować przykładem z raportów misyjnych.[29] Opisano przypadek, w którym chiński prefekt miejski sprawiał „trudności” placówce misjonarzy. Ogólnie rzecz biorąc, był on „wrogiem obcych” i zwolennikiem „ruchów oporu Bokserów”. Dlatego wysłano niemiecką ekspedycję wojskową, prefekt miejski został publicznie upomniany i prawdopodobnie siłą usunięty ze stanowiska.[30] Nawet jeśli usunięcie ze stanowiska wynikało prawdopodobnie nie tylko ze stosunku do misjonarzy, ale przede wszystkim z ogólnych niemieckich interesów władzy, dwa fakty stają się jasne. Po pierwsze, jak towarzystwo misyjne wykorzystywało „struktury władzy państwa kolonialnego” do realizacji swoich celów[31], a po drugie, jak bardzo interesy państwa kolonialnego i misji były zbieżne.
Podobne zjawiska można zaobserwować również w „Niemieckiej Afryce Wschodniej”: na początku XX wieku doszło tam ponownie do oporu ludności – tak zwany ruch Maji-Maji skierowany był przeciwko represyjnym i wyzyskującym rządom kolonialnym. Relacje towarzystwa misyjnego odnosiły się przede wszystkim do elementów religijnych, które stanowiły konkretny impuls do powstania ruchu oporu. Mowa jest więc o „islamistycznym fanatyzmie” i próbie ludności, by za pomocą „dzikiego zabobonu czarowników zrzucić panowanie białych”.[32] W konsekwencji podkreślano tu ponownie rzekomą wagę misji. Powstanie pokazało ponownie, jak „zgubne może być”, gdy „nie docenia się niebezpieczeństwa pogańskich zabobonów i działań czarowników, jak również czynnika religijnego w polityce kolonialnej”.[33] „Tak właśnie ten bunt pokazuje, jak niezbędna do stworzenia zdrowych, pokojowych warunków w naszych protektoratach jest, obok ustanowienia silnego, stabilnego reżimu, cicha, wewnętrzna praca wychowania narodów poprzez misję chrześcijańską”.[34]
Ledwo doniesiono o brutalnych reakcjach niemieckich wojsk na ten ruch.[35] Kiedy po stłumieniu antykolonialnego oporu towarzystwo misyjne wznowiło swoją pracę, wydając się być bardziej skuteczne niż wcześniej, inspektor misyjny Axenfeld zauważył, że chociaż żadne „głębokie, religijne motywy” nie stały za nową współpracą: „Ale mamy teraz okazję głosić Słowo Boże, pokazać i zaoferować ludowi to, co najlepsze, co my, biali, posiadamy. Chcemy wykorzystać tę okazję, którą dał nam Bóg, najlepiej jak potrafimy”.[36]
Bardzo wyraźnie widać, jak towarzystwo misyjne nie tylko wykorzystywało infrastrukturę kolonialną w „Niemieckiej Afryce Wschodniej”, ale także stosunki władzy w koloniach, które były bardzo wyraźne po brutalnie stłumionym powstaniu.
Ogólnie rzecz biorąc, pod koniec XIX i w XX wieku wiele towarzystw misyjnych – również z Berlina – działało na terenie niemieckich kolonii. Powstały organy współpracy, takie jak Niemiecki Ewangelicki Komitet Misyjny, który założony w 1885 roku, miał reprezentować towarzystwa misyjne zarówno wobec rządu, jak i towarzystw kolonialnych.[37] W Berlinie istniała współpraca między poszczególnymi towarzystwami misyjnymi, ale także konflikty. Tak więc zarówno Berlińskie Towarzystwo Misyjne, jak i Zgromadzenie Braci Morawskich, które miało swoją siedzibę m.in. w Rixdorf, misjonowały w „Niemieckiej Afryce Wschodniej”. Zanim rozpoczęto misję, „podzieliły” między siebie tereny.[38] Działało tu również „Ewangelickie Towarzystwo Misyjne dla Niemieckiej Afryki Wschodniej” kolonisty Carla Petersa, który odegrał kluczową rolę w przygotowaniu kolonizacji „Niemieckiej Afryki Wschodniej”. Stosunki między tymi dwoma towarzystwami misyjnymi charakteryzowały się konfliktami. Tak więc ze środowiska Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego pojawiła się krytyka „nadmiernego podkreślania narodowości”, co stało w sprzeczności z ideą misji świeckiej.[39] Plany zjednoczenia obu towarzystw nie powiodły się.
Chociaż istniały różne konkretne ukierunkowania, towarzystwa misyjne wyraźnie działały w ramach systemu niesprawiedliwości kolonialnej, który umiejętnie wykorzystywały. Tematy kolonizacji, rzekomej „cywilizacji” i misjonarstwa były ze sobą ściśle powiązane. Berlińscy misjonarze również propagowali ideę znaczenia misji. Częściowo – na przykład poprzez tłumaczenia lub wyprawy – wspierali formalną kolonizację, byli bezpośrednio zaangażowani w system kolonialny jako „poborcy podatkowi” lub w administracji, albo nauczali w szkole misyjnej, z której rekrutowano nowych „pracowników” dla administracji kolonialnej.[40] [41] Właśnie dzięki współpracy towarzystwa misyjne mogły ukryć swoją rzeczywistą „słabość polityczną” i narzucić swoje idee skolonizowanym ludziom. Oprócz tej bezpośredniej współpracy istniały również zbieżności w kolonialnych i misyjnych wyobrażeniach. Eurocentryczne idee „cywilizacji” były wspólne dla obu. Ostatecznie sami misjonarze postrzegali siebie jako pośredników, nierzadko także jako „adwokatów tubylców”. Chociaż faktycznie dochodziło do konfliktów, w których misjonarze stawali w obronie „swoich podopiecznych”, to przez cały czas działali w systemie kolonialnym, którego zazwyczaj nie kwestionowali. To pośrednictwo oznaczało również pośrednictwo w narzucaniu gwałtownego niemieckiego kolonializmu.
W latach 70. XX wieku Berlińskie Towarzystwo Misyjne zostało włączone do Berlińskiego Dzieła Misyjnego w Berlinie Zachodnim. W byłej NRD Berlińskie Dzieło Misyjne kontynuowało swoją ekumeniczno-misyjną pracę na zlecenie Kościelnego Związku NRD w starym domu misyjnym. Dziś były dom misyjny przy Georgenkirchstraße jest częścią Ewangelickiego Centrum Berlin-Brandenburgia. Dzisiejsze Berlińskie Dzieło Misyjne powstało w wyniku połączenia Wschodu i Zachodu w 1991 roku. Chociaż rozumienie misji przez Dzieło Misyjne uległo znaczącej zmianie, na budynku przy Georgenkirchstraße nadal widnieje biblijne wezwanie: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.[43]
Mirja Memmen
- MIEJSCE
- Sebastianstraße 25 (obecnie 22-23)
- OBECNIE
- Georgenkirchstr. 69/70
Cytowanie artykułu
Mirja Memmen: Dom misyjny Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego. W: Kolonialismus begegnen. Dezentrale Perspektiven auf die Berliner Stadtgeschichte. URL: https://kolonialismus-begegnen.de/geschichten/1824-in-friedrichshain-wird-die-gesellschaft-zur-befoerderung-der-evangelischen-missionen-unter-den-heiden-gegruendet/ (03.03.2025).
Literatura i źródła
[1] Van der Heyden, Ulrich, „Berliner Gesellschaft Misji Kolonialnych”, w: Van der Heyden, Ullrich/Zeller, Joachim (red.), Kolonialna metropolia Berlin. Poszukiwanie śladów, Berlin 2002, s. 63-67, tu s. 63.
[2] Richter, Julius, „Historia Berlińskiego Towarzystwa Misyjnego 1824-1924, Berlin 1924, s. 9.
[3] Chun-Shik, Kim, Niemiecki imperializm kulturowy w Chinach. Niemiecki system szkolnictwa kolonialnego w Jiaozhou (Chiny) 1898-1914, Stuttgart 2004, s. 113.
[4] Początkowo ist gab Pläne der Vereinigung mit der Jänickeschen Missionsschule. Diese scheiterten aber auch aufgrund von Konflikten mit Jänickes Nachfolger Rückert (vgl. Richter, Geschichte der Berliner Missionsgesellschaft 1824-1924, S. 31).
[5] Por. Lehmann, Hellmut, 150 Jahre Berliner Mission, Erlangen 1974, s. 10; van der Heyden, Die Berliner Missionsgesellschaft, s. 64.
[6] Richter wspomina tu o mieszkaniu przy Rosenthaler Straße, następnie przy Französische Straße 33 i wreszcie przy Lindenstraße 90 (por. Richter, Geschichte der Berliner Missionsgesellschaft 1824-1924, s. 32). Pierwszy dom misyjny towarzystwo zbudowało przy Sebastiangasse w Berlinie Mitte. Z powodu powiększenia się towarzystwa, wynikającego z tego braku miejsca i utrzymującej się wilgotności terenu, postanowiono się przenieść. W sprawozdaniach misyjnych mowa jest o tym, że towarzystwu „rozstanie ze starym domem” nie przyszło łatwo. Jako powód wyprowadzki podaje się to, że zdrowie osób mieszkających w domu było zagrożone przez ciągłą wilgoć (por. Gesellschaft zur Beförderung der Evangelischen Missionen unter den Heiden, Missionsberichte der Gesellschaft zur Beförderung der Evangelischen Missionen unter den Heiden, Berlin 1872, s. 81).
[7] Towarzystwo na rzecz Promocji Misji Ewangelicznych wśród Pogan: Sprawozdania z misji Towarzystwa na rzecz Promocji Misji Ewangelicznych wśród Pogan, Berlin, 1829-1907. Berlińskie Towarzystwo Misyjne. Por. Sprawozdania z misji 1882, s. 82.
[8] W raportach misyjnych mowa jest o tym, że „bliskość Friedrichshain, oddalenie od centrum miasta i inne obawy” (Missionsberichte 1872, s. 330) sprawiły, że towarzystwo początkowo zrezygnowało z tej lokalizacji. Decyzja o wyborze miejsca, przynajmniej według raportów misyjnych, była również podyktowana korzystną ceną.
[9] Bodenstein, Roswitha, Die Schriftenreihen der Berliner Missionsgesellschaft, Berlin 1996, S. 83.
[10] Por. Sprawozdania misyjne 1873, s. 328.
[11] Por. Missionsberichte 1874, S. 14.
[12] Por. van der Heyden, Die Berliner Missionsgesellschaft, s. 64.
[13] Por. Chun-Shik, Niemiecki imperializm kulturowy w Chinach, s. 113; Lehmann, 150 lat misji berlińskiej, s. 92, 320.
[14] Gründer, Horst Chrześcijańska misja a niemiecki imperializm. Historia polityczna ich stosunków w okresie niemieckiego kolonializmu (1884-1914) ze szczególnym uwzględnieniem Afryki i Chin, Paderborn 1982, s. 336.
[15] Luig, Ulrich, „Religion und Politik. Die Anfänge der Evangelischen Mission in Deutsch-Ostafrika“ in: van der Heyden, Ulrich/Brose, Winfried (Hg.): Mit Kreuz und deutscher Flagge. 100 Jahre Evangelium im Süden Tanzanias – Zum Wirken der Berliner Mission in Ostafrika, 3. Auflage, Münster 1993, S. 96-106, hier S. 97.
[16] Por. D. Schreiber, A.W.: D., Alexander Merensky, w: Deutsche Kolonialzeitung. Organ der Deutschen Kolonialgesellschaft, R. 35, 1918, s. 109.
[17] Merensky, Alexander, Jak najlepiej wychować Murzyna do pracy na plantacji?, Berlin 1886, Walther & Apolant.
[18] Por. tamże, s. 34-36.
[19] Ulrich van der Heyden zwraca uwagę, że Merensky pod koniec XIX wieku krytyczniej odnosił się do polityki kolonialnej. Nigdy jednak nie kwestionował legalności kolonializmu (por. van der Heyden, Der Missionar Alexander Merensky als Wissenschaftler, w: Habermas, Rebekka (red.), Von Käfern, Märkten und Menschen. Kolonialismus und Wissen in der Moderne, Göttingen 2013, Vandenhoeck und Ruprecht. s. 49-60, tu s. 55).
[20] Por. Komitet roboczy niemieckiej wystawy kolonialnej (red.), Niemcy i ich kolonie w roku 1896. Oficjalny raport z pierwszej niemieckiej wystawy kolonialnej, Berlin 1897, s. 121, 127.
[21] Van der Heyden, Ulrich, „Der Missionar Alexander Merensky als Wissenschaftler, s. 54; Klein, Thoralf, Misja a kolonializm – misja jako kolonializm. Uwagi o pokrewieństwie dusz, Frankfurt nad Menem/Nowy Jork 2019, s. 8.
[22] Por. Ausschuß der deutschen evangelischen Missionen (red.), Die evangelischen Missionen in den deutschen Kolonien und Schutzgebieten, Berlin 1902, s. 55.
[23] Co ciekawe, atak na dwóch katolickich misjonarzy w prowincji Szantung został wykorzystany jako pretekst do zajęcia północnego wybrzeża; por. Klein, Misja i kolonializm, s. 7. Oficjalne określenie „terytorium dzierżawne” nie powinno przesłaniać faktu, że w rzeczywistości była to kolonia (Leutner, Mechtild, Nicht nur Kiautschou. Eine (fast) vergessene Geschichte, dostępne online pod adresem: https://www.goethe.de/prj/zei/de/pos/21750527.html [ostatni dostęp 04.04.2022].
[24] W 1901 roku ochrzczono tu trzech misjonarzy w służbie i około 104 osoby (por. Ausschuß der deutschen evangelischen Missionen, Die evangelischen Missionen in den deutschen Kolonien und Schutzgebieten s. 101).
[25] Por. Freytag, Mirjam, Frauenmission in China. Die interkulturelle und pädagogische Bedeutung der Missionarinnen untersucht anhand ihrer Berichte von 1900 bis 1930, Münster 1994, S. 40; Beyer, Georg, Unsere Chinamission im Rahmen der ev. Missionsarbeit in China, Berlin ca. 1925, S. 5; Gründer, Christliche Mission und deutscher Imperialismus, S. 259.
[26] W Berlinie powstały: Berlińskie Towarzystwo Główne dla Misji w Chinach (Berliner Hauptverein für die Mission in China) i Towarzystwo Misjonarek dla Chin (Frauenmissionsverein für China). Od 1850 roku Towarzystwo Główne wysyłało misjonarzy. Z powodu trudności finansowych, Towarzystwa Misji w Barmen i Bazylei przejęły tymczasowo pracę w Chinach, aż do 1882 roku, kiedy to przejęło ją Berlińskie Towarzystwo Misyjne (Berliner Missionsgesellschaft).
[27] Por. Missionsberichte 1882, s. 256.
[28] Por. Chun-Shik, Niemiecki imperializm kulturowy w Chinach, s. 114.
[29] Klein, Thoralf, „Aktion und Reaktion? Mission und chinesische Gesellschaft“, w: Leutner, Mechthild/Mühlhahn, Klaus (red.), Kolonialkrieg in China. Die Niederschlagung der Boxerbewegung 1900-1901, Berlin 2007, s. 32-43, tu s. 32.
[30] Dokładna sytuacja jest opisana w następujący sposób: „Znaczący postęp poczyniła północnochińska misja berlińska wraz z utworzeniem głównej stacji w mieście powiatowym Tsimo, należącym do niemieckiej strefy wpływów, położonym 45 kilometrów na północ od Tsingtau, liczącym 40-50 000 mieszkańców. Stamtąd przyszła prośba do misjonarzy o objęcie również Tsimo. Nie mogło się to stać od razu z powodu prefekta miasta, który był wrogo nastawiony do obcych. Jednakże po tym, jak rząd niemiecki wymusił jego usunięcie, w grudniu 1900 roku Kunze i Lutschewitz zostali bardzo przyjaźnie przyjęci przez jego następcę.” (Ausschuß der evangelischen Missionen, Die evangelischen Missionen in den deutschen Kolonien und Schutzgebieten, s. 100)
[31] Por. Klein, Aktion und Reaktion?, s. 32.
[32] Por. Richter, Geschichte der Berliner Missionsgesellschaft 1824-1924, s. 650.
[33] Por. Missionsberichte 1905, s. 462.
[34] Por. tamże, s. 413.
[35] Bezüglich der Niederbrennung wiosek jako środka odwetowego informuje się bez większego rozgłosu (por. Missionsberichte 1905, s. 468). Ponadto obawa, że „powstanie” nie zostało jeszcze trwale „stłumione”, jest komentowana w następujący sposób: „Wciąż buntownicza reszta zaślepionego ludu woli umrzeć, niż poddać się niemieckiemu rządowi. Tak więc godnym ubolewania wynikiem działań wojskowych będzie wyludnienie znacznych obszarów.” ( Missionsberichte 1906, s. 464).
[36] Por. Missionsberichte 1906, S. 466.
[37] Hamilton, Majida, Misja w kontekście kolonialnym. Niemieckie protestanckie towarzystwa misyjne w Niemieckiej Afryce Wschodniej, Göttingen 2009, s. 63.
[38] Por. tamże, s. 77.
[39] Por. tamże, s. 78-79.
[40] Co ciekawe, szkoły te często odwiedzali ludzie, którzy później byli aktywni w ruchach antykolonialnych (por. Klein, Misja a kolonializm, s. 10).
[41] Klein, Misja a kolonializm, s. 9.
[42] Niesel, Hans Joachim, Kolonialverwaltung und Missionen in Deutsch Ostafrika 1890-1914. Dissertation Freie Universität, 1971 S. 332.
[43] Por. van der Heyden, Die Berliner Missionsgesellschaft, s. 63.
Tagi
#Alexander Merensky #Kościół św. Bartłomieja #Berliner Missionswerk #Chrystianizacja #Niemiecka Afryka Wschodnia #Pierwsza Niemiecka Wystawa Kolonialna #Ewangelickie Centrum Berlin-Brandenburgia #Towarzystwo na rzecz promowania misji ewangelicznych wśród pogan #Johannes Jänicke #Karl Gützlaff #Kiautschou #Ruch Maji Maji #Misjonarze #szkoła misyjna #Stowarzyszenia_misjonarskie #EkspedycjaNiasa #Południowa Afryka #Tanzania #Park Ludowy Friedrichshain