August zu Eulenburg i pruska „Ekspedycja do Azji Wschodniej”

Cały szereg grobów, nazw ulic i pomników w Kreuzbergu nawiązuje do historii nieistniejącego już państwa Prusy. To, że w Prusach już przed utworzeniem Cesarstwa Niemieckiego debatowano o podbojach kolonialnych i że pruska marynarka wojenna podejmowała „ekspedycje” w celu wymuszenia umów handlowych i założenia baz, jest dziś mało znane. W Kreuzbergu istnieje jednak prawdziwy zespół upamiętniający ten rozdział pruskiej historii, składający się z dwóch głównych ulic na dawnym obszarze doręczeń pocztowych Südost 36, czyli ulicy Adalberta i ulicy Admiralskiej, a także z miejsca pochówku na cmentarzu I parafii Trójcy Świętej (wejście od dzisiejszego Mehringdamm), należącego do Augusta zu Eulenburg. Do tego zespołu należy kolejna ulica, tym razem w Neukölln, upamiętniająca Ernsta Friedla, który jako radny miejski był przede wszystkim zaangażowany w tworzenie ważnych parków (na przykład Parku Wiktorii z pomnikiem zwycięstwa autorstwa Karla Friedricha Schinkla w Kreuzbergu). Książę Adalbert (ulica Adalberta została nazwana jego imieniem w 1847 roku, a ulica Admiralska dodatkowo w 1869 roku) odegrał kluczową rolę w tworzeniu niemieckiej marynarki wojennej i we wczesnym okresie agresywnie opowiadał się za tworzeniem zamorskich baz – tym samym wyprzedził imperialistyczną politykę flotową późniejszego Cesarstwa Niemieckiego. August zu Eulenburg brał udział w tak zwanej ekspedycji do Azji Wschodniej w latach 1860-1862, którą Prusy wysłały w imieniu wszystkich państw niemieckich w celu uzgodnienia, a w razie potrzeby wymuszenia, umów handlowych z Japonią, Chinami i Syjamem (dzisiejsza Tajlandia). Ernst Friedel z kolei w 1867 roku napisał całe „studium” pt. „Założenie prusko-niemieckich kolonii na Oceanie Indyjskim i Spokojnym ze szczególnym uwzględnieniem Azji Wschodniej”, aby przekonać pruskie kierownictwo przede wszystkim do kolonialnego nabycia Formozy (dzisiejsza Tajwan).

Książę Henryk Wilhelm Adalbert von Preußen urodził się w 1811 roku jako bratanek króla Fryderyka Wilhelma III. Już wcześnie interesował się żeglugą, co według przypuszczeń jego biografa wiązało się z przyjaźnią z synem marszałka dworu, hrabią Louisem von der Groeben. Ten z kolei pochodził w linii prostej od Otto Friedricha von der Groebena, który w 1682 roku dowodził ekspedycją, która doprowadziła do założenia kolonii Groß-Friedrichsburg w dzisiejszej Ghanie.[1] „Brak własnej potęgi morskiej”[2] stał się głównym tematem Adalberta i w 1848 roku przedstawił on „Memorandum w sprawie utworzenia niemieckiej floty wojennej”. Już w nim pisał, że sprawna flota „mogłaby w razie potrzeby wymusić szacunek dla naszej młodej flagi na chińskich wodach, jakim cieszą się tam już inne narody morskie”.[3] W 1849 roku został „Naczelnym dowódcą wszystkich wyposażonych okrętów wojennych”, w 1854 roku „Admirałem pruskich wybrzeży” i Naczelnym dowódcą Królewsko-Pruskiej Marynarki Wojennej.

W 1856 roku znajdował się na pokładzie największego zbudowanego w Prusach okrętu wojennego, korwety parowej „Danzig”, na Morzu Śródziemnym i dowodził pierwszą zagraniczną interwencją niemieńskiej marynarki wojennej. Wykorzystał czterokrotny przypadek piractwa (bez wątpienia problem dla żeglugi handlowej w tamtych czasach), aby 7 sierpnia przy Przylądku Trzy Forcas w dzisiejszym regionie Rif w pobliżu Melilli i Nadoru, na własną rękę wydać rozkaz lądowania. Korpus 66 mężczyzn, w obliczu niekorzystnego miejsca lądowania i lokalnej przewagi liczebnej, ledwo wyszedł na plażę i wkrótce się wycofał – „bilans” po stronie pruskiej wyniósł siedmiu zabitych, 12 ciężko i 10 lekko rannych. Potencjalne ofiary po drugiej stronie nie są wspomniane w przeważnie afirmatywnej literaturze na ten temat.[4]

Incydent miał niewielkie znaczenie militarne i polityczne; pruskie przywództwo odnosiło się jednak do Adalberta z rezerwą. Jednocześnie admiralicja w memorandach wskazała region Rif jako potencjalny cel niemieckiej kolonii emigracyjnej.[5] Książę Adalbert pozostał wierny swojemu programowi i ostatecznie został ponownie wysłuchany, gdy Prusy w sierpniu 1859 roku zdecydowały o wysłaniu „ekspedycji” do Japonii, Chin i Syjamu. W maju 1860 roku wygłosił w Berlinie tzw. Immediatvortrag (bezpośrednio przed królem pruskim) dla księcia-regenta Wilhelma (który zastępował chorego króla, później został Wilhelmem I.). Mówił o sprawach kolonialnych i wymienił jako obszary nadające się do strategicznego przejęcia wschodnie wybrzeże Patagonii (dzisiejsza Argentyna na południowym krańcu Ameryki Południowej) oraz Wyspy Salomona na Południowym Pacyfiku (północna część archipelagu została w 1886 roku faktycznie niemieckim „terytorium protektoratu”). W późniejszych memorandach admiralicja dodała wyspę Formoza, dzisiejszy Tajwan.[6]

Wyposażenie „wyprawy” do Azji Wschodniej uzasadniano przede wszystkim perspektywami kwitnącego handlu. W 1842 roku Wielka Brytania pokonała Chiny w pierwszej wojnie opiumowej, otwierając tym samym dostęp dla innych mocarstw europejskich – Chiny znalazły się w stanie półkolonialnej zależności. W 1853 roku „wyprawa” pod dowództwem komandora Matthew Calbraith Perry’ego wylądowała w Japonii i pod groźbą użycia siły zmusiła tamtejszy rząd do zawarcia niezwykle korzystnych dla USA traktatów handlowych. W tym samym roku wylądowała rosyjska „wyprawa” pod dowództwem admirała Jewfimija Wasiljewicza Putiatina. Wcześniej Japonia przez ponad 200 lat skutecznie się izolowała; jedynie Holendrom wolno było prowadzić handel przez sztuczną wysepkę Dejima w Zatoce Nagasaki. Również i w tym przypadku wkrótce zawarto traktaty ze wszystkimi mocarstwami imperialistycznymi.

Zorientowany kontynentalnie rząd pruski do 1859 roku niewiele interesował się ekspansją do Azji Wschodniej. Zmieniło się to w 1859 roku, gdy austriacki okręt wojenny Novara powrócił z podróży dookoła świata. Prusy dostrzegły w tym zagrożenie dla swojej wiodącej roli wśród państw niemieckich. Można przypuszczać, że konkurencja z Austrią pierwotnie bardziej przyczyniła się do wyposażenia „wyprawy” niż szczery interes kolonialny.[7] Ponadto marynarka wojenna symbolizowała ogólnoniemiecki, narodowy prestiż.[8] W większości liberalni posłowie w kościele św. Pawła już w 1848 roku zdecydowali o utworzeniu niemieckiej marynarki wojennej – również z myślą o przyszłej imperialnej potędze światowej. Utworzona następnie flota Rzeszy pozostała jednak niewielka i wkrótce została zlikwidowana – niektóre statki przeszły następnie na własność Prus. W świadomości społeczeństwa marynarka wojenna pozostała jednak jedynym projektem ucieleśniającym jedność Niemiec. Firmy takie jak Krupp budowały okręty wojenne bez względu na pokrycie kosztów; zwykli ludzie przekazywali znaczne sumy. Szkuner „Frauenlob”, który miał wziąć udział w „wyprawie” do Azji Wschodniej, był finansowany głównie z darowizn kobiet.[9]

Prusy rozpoczęły zatem największe przedsięwzięcie flotylli od 1848 roku w służbie sprawy niemieckiej – zawierane umowy handlowe miały obowiązywać nie tylko dla Prus, ale dla całego niemieckiego Związku Celnego. Zostało to również uznane przez niepruskich uczestników „wyprawy”. Tak pisał Gustaw Spieß, przedstawiciel saksońskiej Izby Handlowej, później we wspomnieniach z podróży: „Jaki aplauz rozległ się, gdy można było mieć nadzieję na wsparcie tego dzieła ze strony Prus w duchu narodowym, niemieckim”.[10] Jednakże pruska marynarka wojenna – książę Adalbert nie męczył się podkreślania tego – nie była przygotowana do tej misji. Wzięły w niej udział cztery statki: okręty wojenne „Arcona” i „Thetis”, statek transportowy „Elbe” oraz wspomniany szoner „Frauenlob”. Zebranie załogi okazało się niełatwe – wielu z 652 ludzi nie miało doświadczenia w żegludze, dotyczyło to również oficerów. Na tym tle podróż stała się serią porażek i wpadek – członkowie załogi dezerterowali; „Arcona” od awarii do awarii, „Frauenlob” nawet zatonął z całą załogą podczas tajfunu u wybrzeży Japonii. Właśnie na Formozie „Elbe” wdała się w jedyną bitwę eskadry. Lądowi poszukiwacze prowiantu zostali zaatakowani przez mieszkańców. Artyleria okrętowa zareagowała zniszczeniem wioski i części mieszkańców – zwiastun późniejszych „ekspedycji karnych” w walce z oporem rdzennych mieszkańców.[11]

Że przemoc została inaczej uniknięta i projekty kolonialne zostały odłożone na bok, było zasługą, oprócz słabości militarnej, także szefa ekspedycji, Friedricha Grafa zu Eulenburga, od którego nazwę często bierze „Ekspedycja”. Siostrzeńcami Friedricha byli August zu Eulenburg, pochowany w Kreuzbergu, i Philip zu Eulenburg, który z kolei nadał nazwę być może największemu skandalowi późniejszego Cesarstwa. Friedrich okazał się „bonvivantem i dyplomatą unikającym wszelkich wysiłków” [12]. Listy hrabiego, wydane później przez Philipa, dają tego żywe wyobrażenie: Eulenburg wypełniał strony opisami wieczornych przyjęć, przejażdżek konnych, wycieczek na wieś, zwiedzania, pogody czy własnego samopoczucia.[13] Po powołaniu na szefa ekspedycji Friedrich przestudiował dzieło pamięciowe Komandora Perry’ego[14] i udał się do Paryża, aby tam zasięgnąć rady Lorda Elgina i Barona Gros, szefów brytyjskich i francuskich działań w Azji Wschodniej. Jeśli chodzi o dominację w Azji Wschodniej, mocarstwa europejskie okazywały wówczas solidarność, co jednak nie powstrzymywało ich od konkurencji: Prusacy byli wręcz namawiani przez stronę francuską do kolonizacji Formozy, co miało pomóc w podważeniu brytyjskiej dominacji w Chinach. W Berlinie sprawa Formozy była ostatecznie dyskutowana tam i z powrotem, aż do momentu, gdy Eulenburg otrzymał polecenie zbadania możliwości na Formozie. „Ekspedycja” właśnie powróciła z zawarcia umowy w Chinach do Nagasaki, gdzie Eulenburg napisał odpowiedź, która w zasadzie stwierdzała, że zignoruje polecenie.[15]

Niemniej jednak „wyprawę” można w całości scharakteryzować jako imperialistyczną. Umowy handlowe, które miały zostać zawarte, okazały się niekorzystne dla danych krajów, a japońscy, chińscy i syjamscy negocjatorzy ledwo mogli prawidłowo zrozumieć sens niektórych fragmentów. Eulenburg otwarcie przyznał to w liście z Japonii: „Ludzie nie mają pojęcia o prawdziwym sensie i zasięgu postanowień umowy”.[16] Za „negocjacjami” stała skoncentrowana siła militarna nie tylko pruskiej „dyplomacji kanonierek”, ale wszystkich mocarstw zachodnich, które, jak wspomniano, zachowywały się zadziwiająco solidarnie. Z listów Eulnenburga i „Oficjalnych źródeł” dotyczących „wyprawy” w czterech tomach[17] wynika również, że jego pierwsze wizyty zawsze dotyczyły poselstw innych mocarstw imperialistycznych. Prusy, postrzegając siebie jako mocarstwo, czuły się nie tylko uprawnione, ale wręcz zobowiązane do wejścia w „ruch światowy”, choć „z opóźnieniem”, ale w sposób zdecydowany. W ocenie umowy z Japonią w „oficjalnych źródłach” wyraźnie to widać, przy czym interwencja już w tym momencie jest maskowana jako „misja kulturalna”: „Obecny okres oznacza początek wielkiej działalności cywilizacyjnej Niemiec, której rozwój stanie się głównym momentem historii świata w nadchodzących stuleciach (...). Nie przeludnienie, żądza przygód ani łatwość żeglugi morskiej napędzają ich, (...) ale wewnętrzna siła życiowa narodu (...) i nieświadome powołanie do szerzenia i umacniania germańskiej kultury, najpiękniejszego owocu historii nowożytnej”.[18]

August zu Eulenburg był właściwie porucznikiem piechoty, ale pod swoim wujem został attaché tej „misji”. Z działalności Augusta w ciągu tych dwóch lat niewiele wiadomo, ale prawdopodobnie wykonywał głównie praktyczne zadania. We Friedricha listach wspomina się o nim kilkakrotnie: August wsiada uzbrojony na konia z innymi uczestnikami, aby dowiedzieć się czegoś o morderstwie holenderskiego tłumacza Henry’ego Heuskena[19]; August przybywa o piątej rano i melduje przybycie francuskiego parowca[20]. Inni attaché byli niewątpliwie ważniejsi. Jak przystało na „ekspedycje“, doświadczenia morskie, oceanograficzne i nawigacyjne – po raz pierwszy poza Europą dla Prus – miały być zbierane i analizowane podczas podróży. Minister Kultu August von Bethmann-Hollweg zlecił Berlińskiej Akademii Nauk wybór najlepszych botaników, zoologów, geologów, geografów oraz dwóch artystów.[21]

Ci badacze, którzy chętnie towarzyszyli imperialistycznej „wyprawie“, pochodzili wszyscy ze środowiska lub sieci Alexandra von Humboldta, o którym często dyskutowano w ostatnich latach, a który już określił wysłanie „Nowary“ jako „wielkie i szlachetne przedsięwzięcie dla honoru wspólnej niemieckiej ojczyzny“[22], ale zmarł krótko przed podróżą pruskich okrętów wojennych. Dwie osoby zasługują na krótkie, bliższe przyjrzenie się. Malarz Wilhelm Heine był bezpośrednim przyjacielem Humboldta, który pomógł mu również uciec do Nowego Jorku po nieudanej rewolucji w 1848 roku. Heine dołączył tam do „wyprawy“ Perry’ego – jego rysunki z kolei masowo wpłynęły na obraz Azji Wschodniej w Prusach. Podczas tej „wyprawy“ utrzymywał kontakt z Philippem Franzem von Sieboldem, czczonym dziś jako „założyciel międzynarodowych badań nad Japonią“ (Wikipedia), który w tym czasie starał się wspierać lub doprowadzić do „otwarcia“ Japonii za pomocą własnoręcznie finansowanych memoriałów skierowanych do mocarstw imperialistycznych.[23] Kolejną osobą, którą należy tu wspomnieć, jest Ferdinand Freiherr von Richthofen, geolog z wykształcenia, który oddzielił się od naukowców „wyprawy“ (którzy obrali inną trasę po opuszczeniu Japonii) przed Syjamem.[24]

Po pewnych zawirowaniach Richthofen od 1868 roku mógł rozpocząć geograficzne wyprawy badawcze do Chin, których drukowane „wyniki“ przyniosły mu światowy rozgłos. Drugi tom, w którym Richthofen zwraca uwagę na znaczenie portu na późniejszym „obszarze dzierżawionym“ Kiautschou, jest niewątpliwie ważny dla niemieckiej dyskusji o kolonializmie.[25] Richthofen wcześniej zwracał się już do rządu pruskiego z memoriałami dotyczącymi możliwych portów w Chinach. W rozdziale o „Górzystym kraju Szantung“ jasno widać, jak podróżujący naukowiec z metropolii w epoce imperializmu jest stale włączany w przemoc zawłaszczania, jak podąża za podbojem lub – w tym przypadku – wyprzedza go. Richthofen opisuje pod koniec rozdziału wybrzeże Kiautschou z jego potencjałem morskim i bogatym w węgiel zapleczem na półwyspie Szantung (w rzeczywistości wcale nie odwiedził wybrzeża osobiście) pod kątem (niemieckiej) aneksji: „Korzyści z zagranicznej osady“ są ogromne, podkreślał Richthofen, i nalegał, w obliczu nieuchronnego „rozkwitu“ Chin „pod względem materialnym, intelektualnym i przemysłowym“, aby „obce mocarstwa zapewniły sobie jak największe korzyści“.[26]

Gdy „wyprawa” przybywa do Japonii, japońskim negocjatorom przedstawia się sytuacja, która została trafnie określona w tytule książki jako „negocjowanie z imperializmem”.[27] Eulenberg chce tych samych traktatów, co inne mocarstwa, a okręty wojenne, a przede wszystkim – choć krucha, ale w decydujących momentach także nienaruszona – solidarność mocarstw zachodnich sprawiają, że strona japońska musi zgodzić się na warunki. Zaskakująca jest we wszystkich miejscach „wyprawy” oczywistość, z jaką pruscy dyplomaci nalegają na swoje prawo do otrzymania nierównych traktatów „przyjaźni” i handlowych. Jedyną szansą japońskich negocjatorów są ostatecznie niekończące się opóźnienia, co irytuje Eulenburga. „Cieszę się, że w końcu się ich pozbyłem” – skarży się 21 września 1860 r. – „Zaczynają mnie nudzić”.[28]

Nie otrzymuje też rozsądnych informacji o kraju, jak wielokrotnie zauważa, „mówią żywo, ale w ciągu pół godziny zaprzeczają sobie dziesięć razy i kłamią jak z nut”.[29] Chociaż osoby z Zachodu są często atakowane, a tłumacz pada nawet ofiarą zamachu na swoje życie, Eulenberg darzy Japonię sympatią ze względu na podobieństwo: „Jeździliśmy po okolicach miasta (Jeddo, dzisiejsze Tokio), które jest całkiem urocze i żywo przypomina nam pruskie Oberland”.[30] Ostatecznie dochodzi do zawarcia traktatu, przy czym japońscy negocjatorzy z powodzeniem odmawiają przeniesienia klauzul na inne państwa niemieckie – skomplikowana struktura Związku Celnego wydaje im się (słusznie) dodatkowym zagrożeniem i czują się wręcz urażeni tym żądaniem. Jak bardzo takie żądania, a w końcu i traktaty, są jednak odczuwane jako porażka, pokazuje fakt, że jeden z dwóch negocjatorów, radca stanu ds. zagranicznych, Hori Oribe no kami Toshihiro, popełnia samobójstwo przez „seppuku”, czyli rytualny rodzaj samobójstwa, który zakłada utratę twarzy z powodu naruszenia obowiązku.[31]

Podczas gdy Eulenburg cierpliwie czeka w Japonii, w Chinach zachowuje się znacznie bardziej stanowczo. Miało to również związek z negatywnym postrzeganiem kraju i jego mieszkańców, które ugruntowało się już po wojnach opiumowych. W „urzędowych źródłach” widać jawnie imperialistyczne spojrzenie: uczestnicy widzą tylko chaos, brud, tłumy ludzi, labirynty, narkomanię, okrucieństwo, niewytłumaczalne rytuały lub równie niewytłumaczalne lenistwo.[32] Chociaż Chiny oferują wszędzie dokumenty minionej wysokiej kultury, Prusacy jednocześnie obserwują oznaki zaniedbania i rażący brak energii: Chiny sprawiają „wrażenie głębokiego upadku”.[33] Podczas gdy Europejczycy wyruszyli, aby aktywnie tworzyć historię, dawna potęga hegemoniczna we wszystkim wydaje się być – jak uważał Reinhold von Werner, dowódca okrętu Elbe – jedynie „stacjonarna”[34].

W rzeczywistości reżim kolonialny był już ugruntowany, gdy przybyli Prusacy: wysłannicy mocarstw europejskich i USA de facto działali jak gubernatorzy kolonialni z wielu baz terytorialnych; handel był wolny od cła dla kupców; osoby z Zachodu nie podlegały chińskiemu wymiarowi sprawiedliwości, a „Chińczycy byli zazwyczaj traktowani jak ludzie niższej kategorii”, przez co byli czasami bez powodu bici na ulicy.[35] Podczas gdy Prusacy wciąż wyobrażali sobie, że ich przewaga nad innymi narodami polega na tym, że postrzegają „rasy kolorowe” jako „bliźnich”[36], nawet niekrytyczne studia historyczne dochodzą do wniosku, że uczestnicy ekspedycji w Chinach szybko „naśladowali imperialne maniery innych mocarstw”: „Prusacy zadziwiająco szybko nauczyli się kolonialnych manier”.[37]

Jeśli chodzi o Syjam, czyli dzisiejszą Tajlandię, zachowanie i późniejsze relacje są znacznie bardziej przyjazne, co wynika po prostu z faktu, że królestwo jest świadome swojej słabej pozycji i już podczas pierwszych rozmów przewiduje podpisanie traktatu. Niemniej jednak, tuż przed podpisaniem, Eulenburg wysuwa kolejne żądania.[38] Niektóre z jawnie rasistowskich uwag w „oficjalnych źródłach” pokazują, że opisy prawdopodobnie byłyby takie same jak w Chinach, gdyby Syjam nie okazał się współpracujący. Praktyki religijne są określane jako „płaska symbolika” i „czysty nonsens”, co dodaje się do „bezdennej niedorzeczności zepsutego buddyzmu”[39] W rozmowie z Eulenburgiem w grudniu 1861 roku król bardzo dokładnie analizuje dążenia mocarstw zachodnich do ekspansji: najpierw przychodzą badacze, mówi, potem kupcy, wkrótce osiedlają się pierwsi Europejczycy, w końcu „całe imperia” należą do nich. Na pytanie, czy Prusy zamierzają nabyć kolonie, Eulenburg odpowiada, że Prusy „raczej nie skierują swojego oka na rejony tropikalne”, co było jawnym kłamstwem, ponieważ Eulenburg już w październiku wypowiedział się na temat życzeń Berlina dotyczących zbadania opcji kolonialnych.[40]

Dyskusja wcale nie ucichła. W latach 60. XIX wieku temat był również dyskutowany publicznie, między innymi przez Ernsta Augusta Friedla, który jest honorowany ulicą w Neukölln. Friedel regularnie spotykał się z Franzem Maurerem, redaktorem Vossische Zeitung, a później z geografem i podróżnikiem po Afryce Otto Kerstenem, który ostatecznie założył efemeryczne „Centralverein für Handelsgeographie und Förderung deutscher Interessen im Auslande”.[41] Grupa ta omawiała sprawy kolonialne i postanowiła, że każdy członek powinien opublikować broszurę na temat terytorium, które mogłoby być brane pod uwagę do kolonizacji. Friedel już w 1865 roku gorąco promował Formozę w Vossische Zeitung i w 1867 roku opublikował swoją książkę o „założeniu prusko-niemieckich kolonii”.[42] Dyplomata Max von Brandt, uczestnik „wyprawy”, a później konsul Cesarstwa Niemieckiego w Japonii i poseł w Chinach, w 1870 roku skupił się na Korei (wówczas protektoracie Chin) i odbył nawet rejs rozpoznawczy na Fusan (dzisiejsze Pusan) pancernym krążownikiem „Hertha”.[43] W tym samym czasie Adolf Bastian (późniejszy założyciel Muzeum Etnologicznego w Berlinie), często niesłusznie uważany za przeciwnika kolonializmu, wraz z kilkoma członkami Towarzystwa Geograficznego opublikował memoriał pod tytułem „Niemieckie interesy w Azji Wschodniej”. Autorzy podkreślili, że w obliczu „wstrząsów” oczekiwanych w Chinach, tylko te narody będą w stanie zabezpieczyć swoje korzyści handlowe, „które potrafią rozwinąć budzącą szacunek potęgę w oczach tych półbarbarzyńców, które zatem znalazły mocny przyczółek na tamtejszych morzach i potrafią kierować stamtąd swoje operacje”[44].

„Nabycie niemieckiej stacji flotylli“, o które apelowano w memorandum, faktycznie miało miejsce: najpierw poprzez wysłanie eskadry do Azji Wschodniej, a w 1897 roku poprzez zajęcie późniejszego „obszaru dzierżawnego“ Kiautschou. Nie byłoby przesadą uznać „ekspedycję“ do Azji Wschodniej za poprzedniczkę tego gwałtownego zawłaszczenia.[45] Późniejszy konstruktor imperialistycznej polityki flotylli Cesarstwa, Alfred von Tirpitz, wspomina w swoich pamiętnikach pruską „ekspedycję“ jako „chlubny czyn“ pruskiej marynarki wojennej, która poza tym miała niewiele „tradycji“. [46] Wilhelm II bardzo interesował się Chinami – przede wszystkim zagrożeniem, które rzekomo stamtąd pochodziło. Już w 1895 roku cesarz zlecił wykonanie litografii według własnego projektu „Narody Europy, strzeżcie swoich najświętszych dóbr“, którą następnie podarował rosyjskiemu carowi. Przedstawia ona archanioła Michała prowadzącego narody europejskie przeciwko Buddzie unoszącemu się w chmurach. Że uważał „Żółtych“ za prawdziwych diabłów, Wilhelm pokazał niewiele później w swojej osławionej „mowie Hunów“ z okazji wysłania niemieckiego korpusu ekspedycyjnego do walki z powstaniem bokserów, którą niemiecka głowa państwa oficjalnie nakazała wojnę na wyniszczenie.

W tym czasie, a dokładniej w latach 1890-1914, August zu Eulenburg pełnił funkcję marszałka dworu cesarskiego. Do jego obowiązków należało organizowanie przyjęć i audiencji, podróży i wizyt państwowych, a także nadzór nad dworem królewskim. Pozostaje to jedynie spekulacją, jednak wydaje się prawdopodobne, że doświadczenia i poglądy tak bliskiego współpracownika cesarza wpłynęły na jego poczucie zagrożenia, imperialne zamiary i bezwzględne podejście do Azji.

dostarczone przez FHXB Museum
Ryc. 1: Grób Augusta zu Eulenburga na cmentarzu Dreifaltigkeitsfriedhof I przy Mehringdamm w Berlinie. Źródło: Mark Terkessidis
Ryc. 2: Grób Augusta zu Eulenburga na cmentarzu Dreifaltigkeitsfriedhof I przy Mehringdamm w Berlinie. Źródło: Mark Terkessidis

Mark Terkessidis

MIEJSCE
Cmentarz I Parafii Świętej Trójcy (przy Blücherplatz)
OBECNIE
Dreifaltigkeitsfriedhof I, 10961 Berlin Adres: Mehringdamm 21

Cytowanie artykułu

Mark Terkessidis: August zu Eulenburg und die preußische „Ostasien-Expedition“. In: Kolonialismus begegnen. Dezentrale Perspektiven auf die Berliner Stadtgeschichte. URL: https://kolonialismus-begegnen.de/geschichten/august-zu-eulenburg-und-die-preussische-ostasien-expedition/ (03.03.2025).

Literatura i źródła

[1]  Por. Duppler, Jörg, Prinz Adalbert von Preußen. Założyciel niemieńskiej marynarki wojennej, Herford 1986, s. 23.

[2] Adalbert, Prinz von Preußen, Denkschrift über die Bildung einer deutschen Kriegsflotte, Potsdam 1848,. S. 1.

[3] Tamże, s. 20.

[4] Por. Duppler, Prinz Adalbert von Preußen. Założyciel niemieckiej marynarki wojennej, s. 68f.; Petter, Wolfgang, Polityka zagranicznych baz pruskiej-niemieckiej marynarki wojennej 1859-1883, rozprawa doktorska, Freiburg 1975, s. 36ff.; Boelcke, Willi A., Tak morze trafiło do nas. Pruska-niemiecka marynarka wojenna 1822-1914. Berlin 1981, s. 68.

[5] Por. Petter, Die überseeische Stützpunktpolitik der preußisch-deutschen Kriegsmarine 1859-1883. Zainteresowanie regionem nie osłabło również później, czego dowodem jest aktywny udział późniejszego Cesarstwa Niemieckiego w imperialnym wyścigu o Maroko. Po drugiej wojnie światowej zawarto umowę o rekrutacji pracowników z Marokiem, którzy w przeważającej mierze przybyli do Republiki Federalnej z regionu Rif.

[6] Por. Siemers, Bruno, „Preußische Kolonialpolitik 1861-62“, in: Nippon. Zeitschrift für Japanologie, 3 (1937), S. S.22.

[7]  Por. Lorenz, Reinhold, Japonia a Europa Środkowa. Od Solferino do Wystawy Światowej w Wiedniu (1859-73), Brünn 1944, s. 17-50.

[8] Salewski, Michael, Die Deutschen und die See. Studien zur deutschen Marinegeschichte des 19. und 20. Jahrhunderts, Bd. 1, Historische Mitteilungen: Beiheft 25, Stuttgart 1998, S. 24ff.

[9] Tamże, s. 16.

[10] Spieß, Gutav, Die preußische Expedition nach Ostasien während der Jahre 1860 – 1862, Berlin 1864, S.3.

[11] Por. Martin, Bernd, „Die Preussische Ostasienexpedition und der Vertrag über Freundschaft, Handel und Schiffahrt mit Japan (24. Januar 1861)“, w: Krebs, Gerhard (red.), Japan und Preußen, Monachium 2002, s. 87ff.

[12] Tamże, s. 86.

[13] Por. Graf zu Eulenburg-Hertefeld, Philip (red.), Ostasien 1860-1862 w listach hrabiego Fritza zu Eulenburg, Berlin 1900.

[14] Perry, Commodore M.C., The Expedition of an American Squadron to the China Sea and Japan, Performed in the Years 1853, 1853 and 1854, Washington 1856.

[15] Por. Siemers, Preußische Kolonialpolitik 1861-62, s. 28f; Petter, Die überseeische Stützpunktpolitik der preußisch-deutschen Kriegsmarine 1859-1883, s. 70f.

[16] Graf zu Eulenburg-Hertefeld, Ostasien 1860-1862 w listach hrabiego Fritza zu Eulenburg, s. 142.

[17] Pruska ekspedycja do Azji Wschodniej. Według oficjalnych źródeł, tomy pierwszy do czwartego, Berlin 1864 – 1873.

[18] Tamże. Tom drugi (1866), s. 165.

[19] Hrabia zu Eulenburg-Hertefeld, Ostasien 1860-1862 w listach hrabiego Fritza zu Eulenburg, s. 150.

[20] Tamże, s. 179.

[21] Dobson, Sebastian, „Humboldt in Japan“ w: Ders. / Saaler, Sven (red.), Unter den Augen des Preußen-Adlers: Lithographien, Zeichnungen und Photographien der Teilnehmer der Eulenberg-Expedition in Japan, 1860-61, Monachium 2011, s. 87ff.

[22] Cyt. za tamże, s. 83.

[23] Von Siebold, Philipp Franz, Urkundliche Darstellung der Bestrebungen von Niederland und Russland zur Öffnung Japans für die Schiffahrt und den Seehandel aller Nationen, Bonn 1854; Plutschow, Herbert, Philipp Franz von Siebold and the Opening of Japan. A Re-Evaluation, Folkestone 2007,S. 53ff.

[24] Por. Eming, Ralf, „Stahnsdorf: Letzte Ruhestätte des Geographen Ferdinand von Richthofen“, w: Van der Heyden, Ulrich / Zeller, Joachim (red.), Kolonialismus hierzulande. Eine Spurensuche in Deutschland, Erfurt 2007, s. 107 – 112.

[25] Freiherr von Richthofen, Ferdinand, Chiny. Wyniki własnych podróży, Tom drugi, Północne Chiny, Berlin 1882, s. 261ff.

[26] Tamże, s. 266.

[27] Por. Auslin, Michael R., Negotioating with Imerialism. The Unequal Treaties and the Culture of Japanese Diplomacy, Cambridge 2004.

[28] Graf zu Eulenburg-Hertefeld, Ostasien 1860-1862 w listach hrabiego Fritza zu Eulenburg, s. 77.

[29] Tamże, s. 100.

[30] Tamże, s. 70.

[31]  Por. Pantzer, Peter, „Zur Unterzeichnung des Preußisch-Japanischen Freundschafts- und Handels- und Schifffahrtsvertrages“, w: Dobson / Saaler, Unter den Augen des Preußen-Adlers: Lithographien, Zeichnungen und Photographien der Teilnehmer der Eulenberg-Expedition in Japan, s. 62.

[32]  Por. Pruska wyprawa do Azji Wschodniej, Tom III (1873), s. 381 i nast.

[33]  Por. tamże, s. 385.

[34]  Werner, Reinhold, Die preussische Expedition nach China, Japan und Siam in den Jahren 1860, 1861 und 1862, 2. Auflage, Leipzig 1873, S. 116.

[35] Stoecker, Helmuth, Niemcy i Chiny w XIX wieku. Wkraczanie niemieckiego kapitalizmu, Berlin 1958, s. 25.

[36] Por. Pruska ekspedycja do Azji Wschodniej, tom drugi (1866), s. 167.

[37] Salewski, Niemcy i morze. Studia z niemieckiej historii morskiej XIX i XX wieku,  s. 59.

[38]  Por. Die Preußische Expedition nach Ostasien, tom IV (1873), s. 273.

[39] Tamże, s. 296.

[40] Tamże, s. 264.

[41]  Por. Bade, Klaus J., Friedrich Fabri und der Imperialismus in der Bismarckzeit. Revolution – Depression – Expansion, Freiburg i.Br. 1975. Dostępne online pod adresem: https://www.imis.uni-osnabrueck.de/fileadmin/4_Publikationen/PDFs/BadeFabri.pdf [ostatni dostęp: 28.05.2021]. Wydanie online: Osnabrück 2005, s. 83. Przyp. 3.

[42] Friedel, Ernst, Die Gründung preußisch-deutscher Colonien im Indischen und Großen Ozean mit besonderer Rücksicht auf das östliche Asien, Berlin 1867..

[43] Por. Stoecker, Niemcy i Chiny w XIX wieku. Wkraczanie niemieckiego kapitalizmu, s. 78f.

[44] Bastian, Adolf Deutschlands Interessen in Ostasien. Als Manuskript gedruckt, Berlin 1871. S. 45.

[45] Tamże, s. 43.

[46] Von Tirpitz, Alfred, Wspomnienia. Lipsk 1919, s. 9.

Tagi

Pobierz PDF